Znowu przyszła... gdy byłam dzieckiem mama w takich momentach przychodziła mnie przed nią chronić lecz gdy podrosłam musiałam sama sobie w takich sytuacjach poradzić. Brałam ,albo przynajmniej próbowałam wziąść oddech. Mało osób miało przypadłość podobną do mnie a z wiekiem się ona powiększała. Kiedyś wystarczało kilko wdechów... a teraz ,cóż musiałam 15 minut się uspokajać. Najgorzej było gdy ja łapałam ją publicznie starałam się wtedy ukrywać. Nie rozumiałam czemu ja tak mam a inne dzieci nie ,przez to byłam wyśmiewana. Co ma zrobić dziecko gdy nie ma z kim porozmawiać? Rodzice? Oni tego nie zrozumieją. Rodzeństwo? Byłam jedynaczką. Chciałam się wyżalić, z kimś porozmawiać. Nie było nikogo. I tak się zaczęła moja "choroba".
Hejo tu ja Dramionemylove o to prolog
Dziwnie mi pisać w pierwszej osobie... Mam nadzieję że się wam spodoba.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz